﻿<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Frau Doktor Gerda"> 
<author_1="Irena Bednarek"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-06-26"> 
<month="06"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Co dzień rano, czy to w Berlinie, czy w Weimarze, Lipsku czy Dreźnie nasza Emmie — towarzyszka podróży — częstuje nas przedśniadaniową przystawką — stertą najświeższych gazet. Paręnaście minut potrzebnych do zaparzenia wonnej „doppelmokki" to zwykle jedyna chwila w ciągu dnia, kiedy można w spokoju przewertować dzienniki. Ciekawi mnie rubryka ogłoszeń. Jest ich zawsze cała strona: „Gummiwerke Riesa poszukują pilnie inżyniera — chemika.” „Naukowy Instytut Rolnictwa przyjmie natychmiast młodych naukowców do prac doświadczalnych.” „Do naszej Polikliniki Zakładowej potrzebni od zaraz dwaj lekarze. Mieszkanie na miejscu. Zakład Hydrauliczny Zeitz koło Berlina”... Poszukiwani, potrzebni, przyjmiemy natychmiast... prawników, nauczycieli, ekonomistów... Gazetowe ogłoszenia potwierdzają to, co nam wciąż mówią niemieccy towarzysze: braki kadrowe, potrzeba ludzi z wykształceniem, fachowej inteligencji wciąż mało. I zaraz staje w pamięci zasłyszana historia. Opowiadał mi ją Paul Wolf, dziennikarz z Duesseldorfu. Jest to historia jego przyjaciela. Erwin F. był synem fryzjera. Jednym z 6 dzieci. Miał duże zdolności techniczne. O własnych silach, myciem aut w jakimś warsztacie samochodowym, zarabiał sobie na utrzymanie i studia. Był już na czwartym, ostatnim roku Akademie fur Stadtebau und Landesplanung, gdy któregoś dnia jeden z docentów w szczerej rozmowie doradził mu, aby przeniósł się na politechnikę w Wuppertal, lub Essen, albo w ogóle rzucił studia. — W swoim fachu nie znajdziesz pracy, chłopcze. Popatrz, czy kto u nas dziś miasta buduje, czy kto zajmuje się urbanistyką?... W Essen jest wydział radiotechniki i telewizji, albo metali kolorowych. W tej dziedzinie łatwiej, rozumiesz? Erwin zrozumiał. Radiotechnika, metale kolorowe — tak, w tej dziedzinie w Niemczech zachodnich można pracować, ale... dla wojny. Erwin pamięta jeszcze swego brata Karla, który zginął na froncie. Pamięta zrównany z ziemią dom, w którym mieszkali. Erwin nie chce wojny. Zresztą może docent przesadza?... Skończył studia w Duesseldorfie. Z dyplomem inżyniera lądowego i urbanistyki 8 miesięcy uganiał się za pracą. W warsztatach samochodowych też odmówili przyjęcia

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
